Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 851 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
STATYSTYKI GOOGLE -
1 313 827

Zdjęcia w galeriach.


Pragnienia Kobiet

środa, 31 sierpnia 2011 15:41
Przeprowadzone rozmowy...pół serio pół żartem. 
Z dedykacją dla przyjaciół.

 

Pragnienia kobiet, jakie one są i czy łatwo jest samym kobietom je określić?

 

 


 

Do tej że rozmowy zaprosiłam 4 moje najlepsze koleżanki,  no i jeszcze przypadkowo wpadł do nas jeden mężczyzna. Jak przebiegała ta interesująca rozmowa dowiecie się z filmu, do którego serdecznie zapraszam!


 

Po wysłuchaniu zwierzeń swoich koleżanek jedno mi się nasuwa, my kobiety nie potrafimy określić od razu, czego tak naprawdę pragniemy. Takie tematy twarzą w nas pewne zakłopotanie… Ciekawe, dlaczego?

Gdyby pytanie skierowane było do większej ilości płci przeciwnej, nie jeden z panów zapewne od razu wiedziałby, jakie są jego pragnienia. Co więcej... większość z tych pragnień określiłby, jako kontakt z płcią przeciwną, nie jeden z panów pragnąłby sexu z mulatką, azjatką bądź przynajmniej jedno doświadczenie sexu grupowego. Mężczyźni myśleliby o swoich pragnieniach zapewne w ten sposób, czy się mylę?

A my kobiety o czym myślimy?
Czy zastanawiamy się w ogóle nad tego typu pragnieniami? Bierzemy owe pod uwagę? Chyba rzadko.

Ile takich pragnień zostało wymienionych w tym materiale? Właśnie... Odpowiedź już znamy.

Kobiety zmęczone swoim poświęceniem, pragną jedynie odrobiny spokoju, chwili tylko dla siebie.

 

Gdzie podziała się nasza kobiecość, podniecenie, pragnienie fizycznego ciepła?

Tak mało mamy same na to czasu, nie jesteśmy w stanie o tym nawet pomyśleć.

Jesteśmy tak zmęczone swoim życiem, że nie potrafimy marzyć. Jak wtedy czegoś pragnąć?

Tak naprawdę dopiero, kiedy kobieta odchowa już swoje dzieci, może zacząć myśleć o sobie i w końcu znaleźć odrobine czasu dla siebie.

Drogie panie musimy pamiętać jedno:

Każdy wiek dla kobiety jest piękny, w każdym wieku ma ona swoją atrakcyjność i nie koniecznie musi być ukazywana tylko w jej wyglądzie. Wiadomo przecież, że każdy z nas się starzeje, na to nie mamy specjalnego wpływu. Musimy pamiętać, że radość życia i kobiecość jest w naszym środku, to od nas zależy jak będziemy ją czuły, jak pokazywały ją innym. Nigdy nie powinno być na nią i na swoje własne pragnienia za późno!

 


 

 

 

 

 

kontakt

minawetp@wp.pl



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

SZTUKA JEST SZTUKĄ Artykuł poświęcony Nataszy Urbańskiej

niedziela, 28 sierpnia 2011 13:18

Cudowna, niezwykła Natasza!


 

Kiedy Natasza Urbańska zaczęła pojawiać się w telewizji, już wtedy mocno nas zaskakiwała swoimi wszechstronnymi zdolnościami, bo nie dość że była piękna, zgrabna, sexowna, to dodatkowo świetnie tańczyła, śpiewała a nawet wykonywała akrobatyczne ruchy.

Niesamowita dziewczyna o pięknej dykcji i ciekawej barwie głosu zwróciła swoją uwagę na wszystkich.  

 

Szkoda że nie mogę znaleźć ani jednego filmiku z jej wykonaniem jakiegoś utworku w programie „Show Time”, naprawdę szkoda!!!! Bo tam pokazała klasę swoich możliwości.

 

Nic dziwnego, że skradła serce Januszowi Józefowiczowi, który później zbyt mocno jej pilnował, żeby mogła rozwinąć się w pełni, a tym samym, zaistnieć silniej i mocniej w świecie show-biznesu, bo oprócz swojej wszechstronności jest przy tym miła, sympatyczna, zawsze pełna życia, uśmiechu, dodatkowo skromna a przede wszystkim normalna, prawdziwa.

 

Tylko dlaczego my Polacy nie potrafimy tego docenić, jeśli widzimy kogoś wyróżniającego się mocno z tłumu, wolimy udawać, że nie jest kimś szczególnym, wolimy udawać że jego niezauważany!

Nie wierzymy takim ludziom, że są prawdziwi?

Że potrafią tak wiele?

Że robią to bo lubią a nie dlatego, aby zwrócić na siebie uwagę?

 

Nasza zazdrość powoduje w nas budującą się niechęć do takich osób?

Ciekawe dlaczego?

 



 

 

Natasza nie udaje kogoś nadzwyczajnego, nie musi tego robić,  bo jest taką właśnie osobą.

Pokazuje tylko to co robi najlepiej, co kocha robić! Bez konsekwencji na to co inni sobie o tym pomyślą.

Dla niej i tak jest to sztuka, "Sztuka sama w sobie".

 

 

Dlaczego dziś o tym właśnie piszę?

 

Otóż dlatego,  że widzę co się dzieje w mediach, po tym jakże spontanicznym jej występie w Stanach Zjednoczonych.

 

Te wszystkie komentarze, krytyka, nawet śmiech u niektórych powodują we mnie chęć napisania o tym,  bo muszę to zrobić!

Jestem wręcz wściekła na zawiść ludzką!

 

Dlaczego nie mówiliśmy aż tyle o niej jak pokazywała się w takich programach jak:  "Jak oni śpiewają" , "Tańcu z Gwiazdami", "Przebojowa noc",  czy "Złota Sobota"?

Przecież w nich już się mocno wyróżniała, w nich była niezwykła...

 


 

 

 

 

 


 

 

To tylko nieliczne pokazy jej atrakcyjności we wszystkim.

 

 


 


 

 

Wtedy nikt nie rozdmuchiwał tego jaka to niesamowita dziewczyna,  woleliśmy krytykować

to czy tamto!Tak!To zdecydowanie lepiej nam wychodzi.

 

 

Tylko ludzie z pasjami, znający swoją wartość podejdą do tego inaczej, bo rozumieją sens sztuki, jaką noszą w sobie takie osoby.

 

One tego nie robią żeby pokazać jakie to one są nadzwyczajne.

One kochają to robić i chcą to robić najlepiej, najmocniej, bez ograniczeń, najbardziej wizualnie jak tylko można to pokazać.

To jest sztuka!

Tego nie da się sklasyfikować.

To jest artyzm!

 

Tak naprawdę teraz kiedy to Natasza spełniła się też jako żona, matka Janusz zrozumiał jedno:

"Ona musi robić to co lubi".

 

On wie, że nie pohamuje tego w niej,  choćby pewnie trochę chciał, bo jako facet,  który ją kocha najzwyczajniej boi się, że ją może stracić. Nic w tym dziwnego.


Tak czy inaczej cieszę się, że jako mąż pozwolił jej realizować się dalej w swoich pasjach, w rzeczach, które wychodzą jej najlepiej, które ona kocha, bo bałam się już, że chce ją zamknąć na tej jakże cudnej wsi pod Warszawą, gdzie mają swoją obecną posiadłość.

 

Januszu dzięki! To ważne!


Masz czego pilnować, ale ważne też jest to, abyś dał jej nie tylko swoją miłość, wspaniałą rodzinę, opiekuńczość i bezpieczeństwo, ale także pełną swobodę w realizacji siebie, tego w czym czuje się najlepiej, bo nie jest to tajemnicą, że tym miejscem jest właśnie scena.

 

A tym co już jej zazdroszczą i przeklinają ten właśnie moment,  kiedy to wystrzeliła jak rakieta na podbój świata, nie u nas w Polsce, bo u nas nie potrafimy docenić prawdziwych, niezwykłych indywidualności ale za granicą... Tym wszystkim życzę, aby mieli choć skrawek tej prawdziwości w sobie co ma Natasza.

 

 

Nataszo!

Cieszę się,  że jesteś Polką, bo przewyższasz swoją wszechstronnością, niezwykłością nie jedną wielką światową gwiazdę.

Wiem że sztuka nie posiada ograniczeń...ona jest chęcią, potrzebą, pięknem samym w sobie, w każdym swoim ruchu, nawet najbardziej śmiałym, odważnym.

Twoje atuty to piękno, seksowność i spontaniczność, nie musisz tego zmieniać aby się obronić i tak jesteś niezwykłą osobą.

A to że człowiek czasem z tego swojego szczęścia potrafi się zapomnieć, to tylko życie, one nas uczy, uszlachetnia,  nadaje nam sens i wartość.

 

Sztuka jest sztuką i tylko głupcy jej nie zrozumieją!

 

 

kontakt

minawetp@wp.pl


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Dlaczego niektórzy z nas potrafią żyć w wymyślonym przez siebie świecie

środa, 24 sierpnia 2011 10:30

 

 

 

Kiedy jest nam źle, czujemy się pokrzywdzeni, trochę też i samotni, czasem i nuda nas przytłoczy,  wtedy niektórzy z nas próbują odnaleźć się w innej rzeczywistości,  tworząc sobie swój mały świat, przekierowując swoje emocje na nowe znajomości, nowe otoczenie, nowe swoje „Ja”. Tacy ludzie wkradają się w "Inny Świat" również czytając o nim, pisząc też… tworząc go.

 

Oni wszyscy czują się przy tym inaczej, lepiej.

Świat dla nich staje się ciekawszy!

 

Wielokrotnie zdarza się tak, że niektórzy z nich z chęci tej zmiany próbują unosić się…, "latać”, tworząc przy tym coś, co zachwyca i powoduje zaciekawienie.

Dlaczego to robią? Dlaczego próbując walczyć ze swoimi słabościami, swoją bezsilnością wolą zatonąć w swojej  zmienności? Trochę przy tym okłamując samych siebie i innych, tworząc tym samym w sobie nadzieję na to, że nie utoną w niej? Że nie zatracą się na tyle mocno, aby móc powrócić...

 

Część takich ludzi oddaje się wtedy swojej pasji,   tworząc niewyobrażalne piękne a zarazem dziwne rzeczy. Inni wzbogacając się duchowo zmieniają sposób swojego życia,  bo nie potrafią żyć w takiej codzienności. Jeszcze inni... chcąc zapomnieć o krzywdach, które im wyrządzono,  o bólu, który wyrywa im serce,  po przez taki stan troszkę jakby zakłamany chcą być silniejsi, może nawet mniej wrażliwsi?

 

Czy im się to udaje? Czy potrafią tak żyć?

 

 

Niekiedy tak…podbudowuje ich taki stan, ale niekiedy może też ich zniszczyć!

Więc dlaczego mimo ryzyka i tak w to brną? Mimo tych niebezpieczeństw, jakie niesie w takim człowieku jego przemiana, wyobrażenie, tworzenie się wyimaginowanego świata i tak w to taki człowiek brnie. Stara się zmieniać, próbując zmieniać samego siebie, dostosowując się do pewnych zdarzeń bez większych swych emocji, zamykając je gdzieś głęboko w sobie, aby nie wypuścić, nie pokazać innym, by nie cierpieć też w jakiś sposób, by nie analizować już tego i nie myśleć o tym.

 

 

Co takimi ludźmi może kierować?  Dlaczego zatracają się, odsuwając od swojego realnego życia? Od swych niepewności, a czasami i wewnętrznego bólu wyrządzonej im krzywdy,  nietolerancji, strachu i zagubienia...

 

Zakładając na siebie "płaszcz", próbują chować tak swoją w nim bezsilność,  bo tak jest dla nich bezpiecznie.  Ale na jak długo?

Próbują walczyć ze swoimi słabościami właśnie w ten sposób budząc się na nowo...

 

Czy to jest kłamstwo? Kłamstwo, które wciela się w ich życie traktując to, jako prawdę?

Pomaga to im nie czuć? Nie czuć w sobie już tego bólu?

 

Odpychając od siebie myśli o prawdzie starają się być przekonani,  że są kimś innym,  po to tylko żeby czuć wolność, pewne wyciszenie swojej słabości i wewnętrzny spokój.

Chcą czuć w końcu swoją siłę, której im brakowało w ich realnym, normalnym życiu.

 

Zagubienie tego stanu przekłada się w tworzeniu w sobie sztucznych uczuć, po przez odbiór emocji. Budzenie- uaktywnia się wtedy, kiedy podejmowane jest już pewne ryzyko większych decyzji, budząc wtedy ich z zakłamanego snu, który przeprowadził do tej zmienności, przemiany.

 

Dlaczego o tym piszę?

Bo jednych to rozwija wewnętrznie, innych może zagubić.  

 

Większość takich ludzi  powinno być w miarę szybko oblane zimnym wiadrem wody,  żeby zacząć na nowo żyć, powracając znów do swojej realności.

Oni nie robią tego ot tak sobie…robią to, po to, aby czuć coś więcej, bądź o czymś zapomnieć...

Ich nowe "ja" tworzy w nich barierę ochronną na otaczający w ich rozumieniu zły świat.

On nie jest czymś innym, on pozostaje taki sam, ale to tacy ludzie dzięki temu są w nim już inni, w nim potrafią się bronić.

 

 

Dlaczego niektórzy potrafią „kochać” nie kochając? Przyjaźnić się-  nie czując przyjaźni? Planować coś wiedząc o tym, że i tak do tego nie dojdzie? Bo ich wewnętrzna potrzeba czucia czegoś więcej,  daje im do tego prawo?...

 

 

Każdy z nas chce przeżywać coś przyjemnego, fajnego bez ponoszenia konsekwencji.

Odrywać się od swojej realności, od swoich myśli, zachowań  a nawet uczuć,   tworząc je  z czystej chęci poczucia w końcu czegoś przyjemnego, miłego.

To popycha w ten stan.

Ale jak bardzo trzeba na to uważać, aby w porę się obudzić, w porę zrozumieć prawdę.

Prawdę o sobie i spróbować z nią na nowo żyć.   

 

 

 

 

 

 

 

 

kontakt

minawetp@wp.pl


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

ODDAĆ SIĘ MUZYCE W TONACH WSPOMNIEŃ

poniedziałek, 22 sierpnia 2011 16:14

 

Dziś coś wzięło mnie na wspomnienia. To chyba po tych jakże smutnych i pełnych bólu artykułach, ale musiały być, bo są ważne, pomocne.  

I teraz właśnie muszę odpocząć i oddać się mojej ulubionej muzyce.

Zanim jednak do niej przejdę, pocieszę oko tym niezwykłym zdjęciem.

 

... Autorze jego ... Dzięki! :)

 

Miałam wprawdzie go wykorzystać do artykułu o Innym świecie,  o świecie który tworzymy czasami w swojej głowie...

...Ale niewytrzymałam! To zdjęcie poniosło mnie... bo jest zbyt piękne!  :)

 

 

 

Tak! Niewątpliwie cudownie jest zatonąć w tonach wspomnień!

 

 

 

 

 

 

Uwielbiam powracać do tych wszystkich utworków!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kontakt

minawetp@wp.pl

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Mamo ja nie chcę czuć bólu! Proszę pomóż mi!!!!

niedziela, 21 sierpnia 2011 16:45

 

Ten artykuł powstał w celu pomocy innym rodzicom i dzieciom,

których dotknęło schorzenie jakim jest alergia.

 

 

Alergia to choroba,  która potrafi całkowicie wyniszczyć organizm danego człowieka nie tylko fizycznie ale również psychicznie.

Czasem nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy,  że nie kiedy nawet lekarze nie potrafią nam pomóc i zostajemy zdani tylko na samych siebie, szczegółową, baczną obserwację każdej minuty, sekundy swojego życia, bo w niektórych sytuacjach alergia potrafi być tak głęboko schowana w organizmie takiego człowieka,  że należy ją poznawać, obserwować bardzo długo aby wiedzieć jak z nią żyć.

 

W najwyższym stadium aktywności jej,  taki człowiek czuje niemiłosierny ból na swoim ciele i wewnątrz go ale nie tylko to działa na jego osłabiony, pełen bólu organizm, taka osoba często dodatkowo boryka się jeszcze z odtrąceniem siebie przez otaczający ją świat.

Zanim przejdę do wywiadu,  który przeprowadziłam z mamą dziecka, toczącą ciężką walkę z tym schorzeniem, chce zaznaczyć,  że jest to choroba, która dotyka już coraz większą grupę osób, gdzie przede wszystkim są nią dzieci.

 

Najczęstszymi czynnikami,  które wywołują alergię są różnego rodzaju pylenia: traw, roślin, drzew, kurz w postaci roztocza, oraz pokarmy, które spożywamy tj: białko kurze, mleko krowie, seler, cytrusy, konserwanty i wiele, wiele jeszcze innych. Wspomnieć należy też o czynnikach zapachowych, środkach czystości w której chemia, którą używamy do mycia, prania powoduje nadmierne wysuszenie skóry a tym samym narastający świąd jej.

 

Kiedyś nawet nikt nie miał zielonego pojęcia o alergii, były różnego rodzaju schorzenia skóry ale nie spowodowane tym co spożywamy a dziś  należy potraktować to bardzo poważnie,  bo chemia jest już prawie we wszystkim a nawet jeśli jej nie ma to okazuje się,  że dodawany gen zwierząt, owadów do niektórych roślin,  które spożywamy w celu zabezpieczenia nas przed różnymi wirusami może działać szkodliwie na inne rzeczy w naszym organizmie

Jakże przerażeni czasem jesteśmy czymś co nas spotyka a nikt nie potrafi nam podać konkretnej właściwej przyczyny a tym bardziej nam pomóc.  

Dlatego należy o tym mówić i przekazywać sobie nawzajem pomocne informacje i nasze spostrzeżenia,  bo nasza niewiedza o tym może spowodować w nas strach i niekiedy odsunąć od ludzi których to dotyka a nie stanowią dla nikogo niebezpieczeństwa zarażenia czymś.

 

 

Pani Kasiu witam przejdźmy szybciutko do tego co najważniejsze.

Pierwsze pytanie:

Dlaczego odważyła się Pani mi o tym opowiedzieć?

 

Dlatego, że wiem jak ciężko jest posłuchać podpowiedzi innych,  którzy życzą nam dobrze i chcą pomóc a my ze strachu przed każdą kolejną próbą blokujemy się, odtrącamy rady innych wiedząc o tym, że to wojna długa i bezlitosna.

 

Dlaczego te rady są odtrącane?

 

Dlatego, że człowiek kiedy to wypróbował już wielu dostępnych leków, maści, płynów uważa, że wie już wszystko najlepiej, nie jest wstanie słuchać innych, boi się próbować kolejny raz kiedy to skutki wszystkiego są odwrotne i jego dziecko narażone jest na kolejny ból, bo każda kolejna próba niesie za sobą pewne ryzyko pogorszenia się tego stanu.

 

A dlaczego musi być Pani zdana na siebie? Czy lekarze alergolodzy, dermatolodzy nie potrafią Pani pomóc?

 

Każdy lekarz ma dużą wiedzą, ale nie na tyle szeroką aby znać każdy przypadek, to wojna z czymś czego nie znamy wszyscy do końca, musimy to obserwować, notować, narażać dziecko na kolejne cierpienia, czasem nawet przepisany przez specjalistę lek zamiast pomóc pogarsza ich stan. 

 

Dlaczego? Miała Pani już takie przypadki? Opowie nam Pani o tym?

 

Tak! Przepisany lek na wyciszenie i spokojniejsze spanie mojego dziecka w nocy miał pomóc mu odpocząć a okazało się,  że zawierał w sobie wanilię, która dawała skutki uboczne i zamiast pomóc, pogarszała jego stan na skórze, obejmując coraz to większe obszary jej.

Dodatkowo powiem należy uważać również na sprzedawany przez apteki Vibovit dla alergików jest on o smaku waniliowym i tutaj osoby z alergią skórną mogą go odczuć choć nie muszą, ale należy to obserwować i szybko zareagować.

 

Co powiedziała by Pani innym rodzicom,  którzy mają podobny problem.

 

Powiedziałabym aby byli ostrożni, aby zwracali na wszystko uwagę, nie bazowali tylko na opinii lekarzy, czasem nasza własna obserwacja w tego typu schorzeniu jest nieoceniona, daje większe rezultaty powodzenia niż rady wyspecjalizowanych lekarzy.

 

Jakich leków Pani używała dla swojego dziecka?

 

Oczywiście zaznaczam że przy każdym to indywidualna sprawa,  którą należy bardzo uważnie obserwować ale ponieważ moje dziecko miało bardzo wysoki stan tej choroby pozwolę sobie udzielić takich informacji, bo w obecnej chwili po wielu latach walki z alergią mogę powiedzieć śmiało, że ją wygraliśmy, choć nie było łatwo i cały czas nasza czujność jest wysoka.

Najpierw zaczynałam od maści robionych na zamówienie w aptece, później sterydowych, ale z biegiem czasu wysłaliśmy dziecko na badania jednodniowe, proceduralne do szpitala i tam zostało wszystko przebadane.

O tym mało kto wie, dlatego chcę o tym powiedzieć.

Sama dowiedziałam się zupełnie przypadkiem, lekarze niechętnie podpowiadają co zrobić,  trzeba samemu szukać pomocy.  

Mi jednak po dwu letniej walce, udało się zdobyć tę informacje.

Miałam prawo do badań proceduralnych jednodniowych w szpitalu, ale aby tam się zgłosić trzeba mieć specjalne skierowanie z poradni alergologicznej bądź dermatologicznej.

Na początku moje dziecko było uczulone na przetwory mleczne, kakao, jaja kurze, kiwi, barwniki, chemię, roztocze, brzozę.

Później zaobserwowałam,  że nawet kiedy na to uważam i tak dziecko było wysypane na skórze i się mocno drapało.  Stres był tego głównym powodem,  powodował skutki uboczne, które wpływały na wszystko.

Do skóry stosowałam różne maści obserwując ich działanie przeważnie po tygodniu, dwóch musiałam je zmieniać, płyny przeróżne do kąpieli dla alergików, ale po sprawdzeniu wielu różnych firm tylko Baneleum Herbat Plus najlepiej był przyswajalny dla mojego dziecka. Proszki do prania dla alergików, podwójne płukanie odzieży, materiały tylko bawełniane jak najmniej kolorów.

Krem w postaci maści nagietkowej, bądź sam krem nagietkowy dawał ulgę również.

Przez jakiś czas kupowaliśmy maść o nazwie Elidel, potwornie droga 100 złotych za tubkę, która starczała nam na 6-7 dni, ale i na to dziecko się po kilku miesiącach uodparniało.

Gdy dostawało tabletki i krople na alergię do wewnątrz organizmu mniej nam chorowało na katar, kaszel, ale to wszystko odbijało się niestety na skórze,  która pokryta była w coraz to większym stopniu różnego rodzaju wysypem krost, swędzących powierzchni.

 

Czy pokaże nam Pani jakieś zdjęcie, żebyśmy wiedzieli z czym mamy tu do czynienia?

 

Tak, zależy mi na tym aby pomóc innym ludziom borykającym się z walką o spokojne życie swojego dziecka, ale również chcę, aby ten materiał był też dowodem w szkoleniu różnych lekarzy o tej specjalności, aby mogli pomagać a nie szkodzić.

 

  

Czy szukała Pani pomocy gdzie indziej?

Tak, jeździliśmy po znachorach, zielarzach i ludziach leczących metodami telepatycznymi.

 

Czy były jakieś efekty?

 

Na początku przy metodzie telepatycznej odczuwaliśmy lekką zmianę na lepsze.

 

Jeśli chodzi o zielarzy.

Nie! Czułam jak dziecko umiera mi powoli.

Z  nocy na noc jego stan się pogarszał, gdy to zauważyłam od razu odstawiłam te syropy,  które kupiłam od zielarza.

 

Jak wygląda ta alergia w Pani przypadku,  którą ma dziecko? Proszę ją opisać.

 

80 % skóry całego ciała pokryta jest wysypką, pokrzywką, wypryskiem obejmującym ciało.  Czasem od stosowania już przeróżnych kremów, wygląda jak poparzenie skóry.

 

 

Dziecko przebywało również w odpowiednim Sanatorium, w celu zastosowania odpowiedniego leczenia, ale gdy powróciło do domu, stan jego skóry był załamujący.

W szpitalu, w którym przebywało dziecko, w pewnej jego części odbywał się akurat remont i to miało duży wpływ na pogorszenie się skóry dziecka.

 

Jak poradziła sobie Pani z tą sytuacją? Ktoś Pani pomógł? Podpowiedział?

 

Tak! Gdy dziecko poszło do pierwszej klasy, w szkole zaczepiła mnie pewna kobieta,  widziała jak moje dziecko chodzi z zabandażowanymi dłońmi, chustce na szyi, aby nie drapać jej w czasie lekcji.

Opowiedziała mi swoją historię i podpowiedziała lek,  który podawała swojemu dziecku a z tego co mówiła, jej dziecko było w jeszcze gorszym stanie niż moje.

Nie zastanawiając się długo, szybko zgłosiłam się do swojej przychodni i poprosiłam o jego wypis.

Ten lek wymagał dużej dyscypliny, był podawany 4 razy na dzień piętnaście minut przed jedzeniem, czyli również w szkole w czasie lekcji należało go podać dziecku.

Nie przeraziło mnie to a wręcz podbudowało gdy ta kobieta powiedziała mi, że po dwóch latach podawania tego leku jej dziecko wyzdrowiało.

 

Podam nazwę ale podkreślam jest to mój przypadek,  mi pomógł,  tej kobiecie również,  nasze dzieci są teraz zdrowe, żyją normalnie, choć dalej trzeba uważać. Więc decyzja co do stosowności jego jest indywidualna, ale informacja wartościowa, bezcenna!

Cropoz G to lek w saszetkach, kosztuje około 50 złotych za opakowanie już nie pamiętam, ale chyba koszt miesięczny tego leku wynosił nas około 140 złotych, lek tylko sprzedawany na receptę.

 

Czy jest coś co chce Pani jeszcze dodać do tego wywiadu?

 

Tak! Chce dodać,  że należy szukać pomocy i przynajmniej posłuchać innych jeśli sami nas zaczepiają i chcą nam pomóc. Nie bać się tego, nie odsuwać i tak decyzja należy do nas, ale czy nie warto, czy nie warto chociażby posłuchać a nawet spróbować w ten sposób sobie i dziecku pomóc?

 

Ja uratowałam swojemu dziecku życie.

Mówię to ze łzami w oczach, ale było warto walczyć, bo są efekty !!!!!!!!

I wszystkim bezsilnym rodzicom życzę tego samego.

Bo dzieci to nasze szczęście a ich ból jest naszym bólem.

 

Dziękuje za rozmowę

Trzeba przyznać, że jest Pani nadzwyczajną matką.

 

Nie! To ja w ten sposób chcę podziękować tej kobiecie,  która mnie wtedy zaczepiła i udzieliła mi tych ważnych informacji.

 

Pani Kasiu bardzo dziekuję za wywiad, za odwagę, za szczerość,  bo dzięki Pani doświadczeniu mogłam opisać ten problem,  co mam nadzieję choć trochę pomoże wielu rodzicom i  dzieciom w przetrwaniu w tej jakże trudnej do wyleczenia chorobie.

 

 

Jeśli ktoś z czytających ten artykuł będzie miał jeszcze jakieś pytania, to chętnie na nie odpowiem. 

 

 

DODATEK DO ARTYKUŁU

Drugie dziecko pani Kasi miało podobne objawy po urodzeniu, od 6 miesiąca życia codziennie zamiast mleka dostaje do pica przez sen z samego rana kaszkę o nazwie SINLAC.

Nestlé Sinlac to specjalny, pełnowartosciowy, bezglutenowy i bezlaktozowy produkt zbożowy, przeznaczony dla niemowlat po 4. miesiącu życia.

 

 

Stworzony został z ryżu i mąki chleba świetojanskiego. Wzbogacony jest w witaminy i składniki mineralne. Polecany jest w przypadku alergii na białko mleka krowiego, przy profilaktyce alergii, diecie bezglutenowej, a także przy nietolerancji laktozy i niedoborach masy ciała.

 

Specjalnie dokładam do tego artykułu tą informację, bo ważna!

Aby zapobiegać nasileniu się objawów alergii bez podawania leku Cropoz G, jak widać w taki też sposób można.

Dziecko ma ponad cztery lata, nie dostaje żadnych innych leków, pije od czterach lat codziennie rano tą kaszę i jego alergia jest łagodna, a nawet można powiedzieć, że zanika.

Ta kaszka nie jest tania, kosztuje około 21 złotych za opakowanie, które starcza na około 3 tygodnie, można je kupić w Sklepach Rossmann, Real.

Myślę, że dziecko będzie to piło najdłużej jak się da, aby tylko było dobrze!

 

 

 

 

Kontakt

minawetp@wp.pl

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 22 września 2017

Licznik odwiedzin:  3 325 974  

O moim bloogu

Zbyt dużo, by pisać! :-) Zbyt mało, by dokładnie określić ;-) Choć jedno Wam powiem. Moje artykuły, prace, szkice, projekty, filmiki powstają pod wpływem różnych myśli i są kolejnym doświadczeniem...

więcej...

Zbyt dużo, by pisać! :-) Zbyt mało, by dokładnie określić ;-) Choć jedno Wam powiem. Moje artykuły, prace, szkice, projekty, filmiki powstają pod wpływem różnych myśli i są kolejnym doświadczeniem mojego życia. Wszystkie są pewnym przekazem mnie samej, albo powstały by po prostu istnieć! Do wpisów serdecznie zapraszam.

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 3325974

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

...TWÓRCZE OPOWIADANIA

...ZBIORY TWORÓW MOJEGO AUTORSTWA

AUDIOBOOKI MINA WETP

BLOG KONKURS

BLOG ROKU 2012

FILMY PRODUKCJI MINA WETP

Korzystam

MOJE WIERSZE NA MP3

NAJCIEKAWSZE ARTYKUŁY

NOWE ARTYKUŁY

Odwiedzane

POMOC INNYM

Powiązane bloogi

ULUBIONE ARTYKUŁY INNYCH

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:


Darmowe fotoblogi