Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 990 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
STATYSTYKI GOOGLE -
1 313 827

Zdjęcia w galeriach.


Nadzieja i wartość w miłości

wtorek, 20 grudnia 2011 11:33
Czy nadzieja jest matką głupich? Czy raczej tych, którzy choć na chwilę chcą poczuć szczęście w jej postaci?

  

 

 

Jak myślicie? Czy warto choć na chwilę ofiarować komuś szczęście w postaci nadziei?

Nadziei na coś?

Nadziei w miłości?

Warto na chwilę dawać nadzieję a potem odbierać ofiarowane w takiej postaci szczęście?

Pewnie powiecie że nie,  ale ja wiem,  że są ludzie, którzy nawet wiedząc, że to tylko chwila, chcą czuć ją, nawet przez krótką chwilę chcą mieć nadzieję.

 

 

 

Wiersz autora bloga "Moje drugie ja..."

 

Pytanie 

 

Czym jest miłość?
Nie wiedziałem i nie wiem.
Za każdym razem,
Gdy pragnąłem się tego dowiedzieć,
Ktoś zamykał przede mną
Słownik wyrazów zakazanych.
Szukam więc odpowiedzi na pytanie.
Teraz już wiem,
Że tą odpowiedź dostanę tylko od kogoś,
Od kogoś, kto będzie tak odważny,
Że złamie prawo
I obdarzy mnie szczęściem.

 

Jacek Geleda
1990

link do wierszy tego autora  http://my-2nd-me.blog.onet.pl/

 

Kiedyś poprosiłam pewną osobę o przeanalizowanie mi ważnych słów dotyczących miłości.

Ta osoba pokazała mi poniekąd w swój sposób obraz nadziei jaka budzi się przy nieodwzajemnionej miłości. A ponieważ warto zastanowić się nawet nad taką analizą znaczenia pewnych słów, przedstawię ją Wam, tak aby każdy z nas zastanowił się czy warto rozbudzać nadzieję?  I spróbował zrozumieć czym ona może być dla tego drugiego człowieka, który kocha?

 

Czy warto mieć nadzieję chociażby w miłości nieodwzajemnionej?

Czy jest to warte tego bólu,  który później czujemy w sobie?

 

 

„…Są różne miłości jedne uszczęśliwiają, inne dają nadzieję a później czasem i ranią…”

 

Z archiwum słów i myśli…

 

Czy warto więc kochać bez wzajemności?

 

„ ……Niewątpliwie jest to kwestia bardzo indywidualna, wartość takiej miłości można uznać za dodatnią tylko wtedy, kiedy nie niszczy ona ani obiektu uczuć, ani nas samych.

Jest to możliwe, i zdarza się, choć nawet mimo zachowania tego warunku, ja nie chciałabym kochać bez wzajemności, czy więc mogę mówić, że warto kochać bez wzajemności?

 

Ja mogę dostrzec jakąś wartość w takim uczuciu, obiektywnie, ale subiektywnie uważam, że nie warto. Bo przecież słowa "warto" nie określają tylko tego, że coś ma wartość dodatnią..

One określają też, czy ja chcę zapłacić swoim uczuciem, bólem, zawodem za tę wartość. 

 

I druga strona takiej miłości.. czy warto być kochaną przez kogoś, czyjego uczucia nie odwzajemniam?

 

Jeśli ktoś mnie kocha, to sprawia pewną radość, jakiś rodzaj szczęścia.. ale czy to jest szczęście?

To takie połechtanie, potwierdzenie mojej wartości.. , ktoś mnie pragnie, ktoś uznał mnie za godną uczucia, wydaje się, że mnie jakoś docenia.. więc to ma wartość. Ale jego miłość może przecież okazać się uciążliwa, on może nie godzić się na brak mojego uczucia, a nawet może być to dla niego obojętne, bo on chce tylko mnie posiadać.. bo spodobałam mu się. Może mnie nachodzić, nakłaniać, narzucać się, a nawet posunąć się dalej.. czy warto więc być tak kochaną?

 

Może też, jak jest szlachetny, cicho cierpieć, i prawie na pewno cierpi, jeśli chciał odwzajemnienia związku, a ja nie mogę tego dać. Więc czy jeśli moje zadowolenie z bycia docenioną i wybraną ma być okupione czyimś cierpieniem, czy rzeczywiście warto być kochaną w takim układzie? Uważam, że nie, nie chciałabym, by pokochał mnie ktoś, komu nie odwzajemnię uczucia.

 

Jednak on może godzić się na taki układ.. bo miłość przyszła i nic zrobić nie może, a raczej nie chce jak najszybciej jej ugasić, bo choć sprawia pewien rodzaj cierpienia i nie daje nadziei, wydaje mu się to lepsze, niż definitywne zapomnienie i rozstanie. Czy jednak można uwierzyć, że taki cichy cierpiący z wyboru wielbiciel faktycznie nie żywi nadziei?

Nie, nadzieja jest nieśmiertelna.. nawet tłumiona, pączkuje. Więc mogę w jakiś sposób osładzać jego cierpienie, godząc się na jego obecność, na jego uczucie, ale to wciąż może być dla mnie jakimś ciężarem.

Więc nie warto być kochaną bez wzajemności.

Pewnie będę siebie przekonywać, że to jego wola jego wybór, ale wątpliwości będą wracać.. a jak będę się czuła, jeśli w tym czasie pokocham innego? Jak będzie się czuł ten, kogo kocham, jeśli moje myśli będzie zaprzątać ten niekochany? A jeśli nawet na niego nie spojrzę, nie uśmiechnę się, pochłonięta nowym uczuciem, jak on będzie się czuł? 

 

Nie, miłość bez wzajemności nie ma wartości dla mnie. Jest cierpieniem, moim albo czyimś…” 

 (Kambuzela/  analiza słów:  Czy warto kochać i być kochanym.)

 

Dlaczego potrzebujemy czułości, miłości, która rozświetla nam drogę i nie boimy się nią iść?

Nawet jeśli rani, niektórzy z nas chcą ją mieć!

Więc czy warto?

Czy warto mieć nadzieję?

Napewno warto postawić się na miejscu tej danej osoby i spróbować to poczuć,  aby pomóc sobie zadecydować o tym a tym samym nie próbować odbierać innym nadziei...

 

I kolejny piękny wiersz autora bloga "Moje drugie ja..."

 

Czekając na noc

 

Czekam, wciąż czekam, przeglądam myśli,
Przywołuję, odganiam koszmary,
Jeszcze nie wiem, co dziś mi się przyśni,
Może ty, może zza światów mary.
Czekając na noc, na nocny sen,
Pragnę by szybko skończył się dzień.

 

Czekam, wciąż czekam, noc nie nadchodzi,
Przewiduję nocne scenariusze,
Nie jeden sen już się we mnie zrodził,
Za sen o tobie oddałbym duszę.
Czekając na noc, na nocny sen,
Pragnę by szybko skończył się dzień.

 

Czekam, wciąż czekam, marzę o tobie,
Wiem, dziś nie przyjdziesz - pragniesz być sama,
Jeszcze nie wiem jak zasnę, co zrobię,
Noc jest zbyt długa, by przetrwać do rana.
Czekając na noc, na nocny sen,
Pragnę by szybko skończył się dzień.

 

Czekam, wciąż czekam, zasnąć się boję.
Czy przyjdziesz do mnie we śnie tej nocy?
Wyliżę twe rany, ból ukoję,
Ja potrzebuję twojej pomocy.
Czekając na noc, na nocny sen,
Pragnę by szybko skończył się dzień.

 

Gdy przyjdziesz w nocy, zacisnę powieki,
Niech noc i ten sen trwają na wieki.
Czekam, wciąż czekam...

 

Jacek Geleda
Poznań, 26.02.2000

link do wierszy tego autora http://my-2nd-me.blog.onet.pl/

 

Kierując się słowami Paula Coelho można powiedzieć, że gdy nie ma człowiek nadziei, wiary i sensu istnienia jego dusza umiera, więc  gdy ktoś mówi że nie warto dawać nadziei, czy tym samym poniekąd nie próbuje on zabić duszy danego człowieka?

 

Nadzieja nie ma końca. Choć rwie się bez przerwy./Władysław Grzeszczyk

 

Jako autor artykułu, mimo iż skupiłam się głównie na nadziei w miłości, wiem, że nadzieja jest w każdym z nas, nie tylko dotyczy spraw miłości.

Nadzieja nadaje sens naszemu życiu i w naszym życiu jest bardzo ważna.

 

Osobiście uważam, że zabijanie nadziei, jakiejkolwiek nadziei, odbieranie jej innym jest czymś złym, nie decydujmy o tym sami, czasem warto to zostawić tak jak jest, bo nawet jeśli czyjeś dane szczęście będzie trwać małą chwilkę, warto to przeżyć i tą nadzieję mieć.

 

 

tłumaczenie końcówki piosenki

Żyje dla niej, choć wiem,
że miota mną z miasta do miasta,
krzywdzi trochę, ale przynajmniej (wiem, że) żyję.

 

 

Serdeczne podziękowania dla osób, które udostępniły mi swoje twory na potrzebę tego artykułu

 

 

Kontakt

minawetp@wp.pl

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Dojrzeć emocjonalnie

środa, 23 listopada 2011 11:41

 

 

Dojrzeć emocjonalnie do pewnych swoich zachowań  to jak nauczyć się kolejnego kroku w naszym jakże czasem skomplikowanym życiu.

Ono nie tylko uczy nas obcowania z samym sobą, ale potrafi celowo skierować nasze działania na próby porozumienia z innymi, tak aby realizacja, celów jakie sobie obierzemy, była możliwa, lepsza, pełniejsza.  Zadowoliła nie tylko nas samych, ale i tych, którzy stoją obok i bacznie przyglądają się nam, oceniając dosłownie wszystko.

 

Tylko czy my potrafimy to zauważyć i nie traktować tego oceniania nas tylko jak ataku na siebie? Tak się zachować, aby przerodzić to w chęć współpracy ze sobą? Potraktować ocenę jako podpowiedź, a może nawet przyjaźń albo zwyczajnie zamienić to w coś dobrego?

Czy lepiej nam,  gdy atakowani i krytykowani oddalamy się, by odsunąć od siebie krytykujących nas ludzi?

 

 

Pewne wydarzenia z ostatnich tygodni, skłoniły mnie do takich przemyśleń.

 

Krytykowana za marną i niezrozumiałą jakość tekstu na portalu dziennikarskim, z początku odsunęłam się od pisania, ale w trakcie rozmów, które przeprowadziłam z różnymi ludźmi tłumacząc im swoje słowa zrozumiałam, że współpraca w takim wypadku jest nie tylko świetną zabawą i pomocą w tworzeniu czegoś lepszego, ale również wzbogaca nasze myśli i słowa o inne spojrzenia na daną sprawę.

 

Złość, smutek, a nawet bezsilność która mnie dopadła, zamieniłam w zasadzie nieświadomie w przyjemność, chęć współpracy z osobą, która z każdym kolejnym tłumaczeniem mi moich błędów językowych stawała się dla mnie tak jakby przyjazna, a może nawet i bliska?

 

Czy można wobec tego powiedzieć, że dojrzałam emocjonalnie zauważając taką zależność i pokierowałam daną sytuacją tak, aby zamienić ją w coś dobrego i wartościowego?

 

 

//

 

Gdy człowiek tworzy coś w swojej głowie, zaczyna rozrysowywać w niej pewien schemat swoich myśli. Przelewając to na papier nie zawsze zastanawia się nad składem i ładem, stosuje wiele swoich skrótów myślowych, bo i wiele słów jest mu wtedy niepotrzebnych.

Rozmawiając w myśli sam ze sobą zadaje sobie pytania na które sam szuka odpowiedzi. I kiedy rozpisuje to na kartkach,  wszystko wydaje się dla niego takie oczywiste, jasne.

Sens jego słów wiąże się w pewną całość, która zaprowadza go do sedna danego problemu, o którym chciał napisać.

 

Ale czy zawsze właściwie o danej rzeczy pisze i tym samym ma rację?

 

Kiedy zaczyna podlegać ocenie innych, którzy niejednokrotnie nie potrafią zrozumieć, co miał na myśli, dlaczego tak pokierował swoim słowem, powstają w nim pewne wątpliwości.

 

Prowadząc dogłębną analizę swoich słów próbuje wytłumaczyć innym te niejasności, czasem i niezgodności. Ale czy to mu się zawsze udaje?

 

Broniąc swoich racji , swoich wypowiedzi na różne tematy nie zawsze mamy świadomość, że ktoś nauczony we właściwy i książkowy sposób rozumienia pewnych pisanych zdań będzie się z nami zgadzał co do meritum sprawy, ale co gorsza tym bardziej może właśnie wnikliwie analizować nasz warsztat pisarski i oceniać w bardzo dokładny sposób każde nasze napisane słowo, czy zdanie.

Czy można temu jakoś zapobiec, aby nie być źle ocenionym?

Czy w ogóle zależy nam na tym?

Czy mamy gdzieś zdanie innych, bo poprawność nie jest nam potrzebna?

 

Po tych przemyśleniach zauważyłam, w czym tkwił mój błąd a może nie błąd tylko właśnie urok?

Lubiąc łączyć tematy nie pisałam tylko na temat główny, który widnieje w tytule. Tytuł nakłaniał mnie właściwie do przemyśleń, które wzbudzały we mnie chęć poruszenia różnych tematów w trakcie pisania.

 

Lubię pisać o różnych rzeczach a największą przyjemność sprawia mi naprowadzanie czytelnika na jego własne przemyślenia,  być może po to chciałam obudzić w nim jego własne wrażenia, aby mógł się sam w tym odnaleźć?

 

To tak jak na przykład dzisiaj, temat o dojrzewaniu emocjonalnym, który ujęłam na początku....

Ale tak naprawdę to on zaprowadził mnie do momentu, w którym piszę o swoim pisaniu i współpracy w ten sposób,  bo ona uczy, bawi, może nawet pomóc również innym.

Sens tematu tkwił w szczególe,  dojrzałość emocjonalna polegająca na zauważeniu czegoś istotnego i wartościowego w czymś, jakiejś rzeczy, zdarzeniu,  poniekąd również i w czymś złym,  co raczej powinno odsunąć niż przybliżyć.

A tu proszę,  taka interpretacja nieprzyjemnych początkowo doświadczeń.

 

Takiej dojrzałości emocjonalnej życzę Wam wszystkim,

bo dzięki niej można zauważyć dużo więcej pozytywów w różnych rzeczach, sytuacjach czasem bez wyjścia, zdarzeniach które sprawiają nam ból a jak się okazuje wcale nie muszą takie być.

 

To jak je widzimy i co z nimi zrobimy zależy w głównej mierze od nas samych.

 

Publikacja powstałej dzięki temu analizy artykułu o Próżności dla ciekawych już wkrótce.

 

 

 

 

Kontakt

minawetp@wp.pl

 

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (4) | dodaj komentarz

NIE STRZELAJ, POWSTRZYMAJ SIĘ !!!

sobota, 17 września 2011 17:36

 

Człowieczeństwo to zagadka, ile różnych twarzy, tyle różnych myśli i zachowań.

 

Czy nasze zachowanie buduje się w prawidłowy sposób?

 

Jedni lubią prawić często komplementy, być sympatyczni od tak z czystej swojej woli,  bo są ciepłymi, dobrymi ludźmi a  inni wręcz odwrotnie, ich pasją jest dokopanie komuś kto czuje się zbyt pewny i  szczęśliwy.

 

Bój się człowieku kogoś takiego jeśli jesteś od niego w czymś lepszy, bogatszy, przystojniejszy bądź ciekawszy, jego zazdrość, duma i chęć zrobienia tobie na złość jest wtedy tak silna, że trudno go przed tym pohamować.

 

 

Doszukując się najdrobniejszych,  nieistotnych dla nas błędów będzie to nam podkreślał nawet kilka razy, aby tylko wszyscy mogli to zauważyć i uznać że on sam jest człowiekiem bardzo spostrzegawczym i dokładnym.   

 

 

Sama ostatnio mogłam przekonać się na własnej skórze jak to trzeba mieć silną wolę i utrzymać spokój mocno w sobie aby nie odpowiedzieć  złością na złość. 

 

Naprawdę czasem jest to trudne, trzeba mieć w sobie wiele siły aby nie dać się wmanewrować w jakiś taki konflikt, bo z głupotą najlepiej nie dyskutować i tak nas tacy ludzie nie zrozumieją, i  tak będą myśleć  po swojemu a nawet dobre,  trafne argumenty będą przelatywać im tylko obok głowy,  jak ptaki z jednego końca na drugi.

I pomyśleć że dziwimy się politykom jak to oni potrafią umilić jeden drugiemu życie, wynaleźć błędy, ośmieszyć , podważyć decyzje a sami w zwykłym życiu zachowujemy się bardzo podobnie.

 

 

Ilu z nas potrafi przezwyciężyć to w sobie aby nie dokopać drugiemu?

 

Chociażby wspomieć można tu o zapiskach Pana Janusza Palikota w swojej, jakże mocno krytykowanej książce "Kulisy Platformy".

Pan Palikot nadzwyczajna, nieodgadniona postać polityczna, wielki kreator dowcipu, rozrywki podpartyjnej, pisarz jak się okazuje ostatnio lubi plotki.

Ale żeby tego było mało w swój niesamowity pełen kreatywnego myślenia sposób opisał życie naszych polityków z taką dokładnością,  że aż strach pomyślec co wpadnie mu następnym razem do głowy.

Jego odważne domysły opisane w tej książce nie tylko stanowią  śmieszną pożywkę dla czytających bo wiadomo jaki mamy stosunek do polityków, ale również dość w specyficzny sposób obrażają innych. 

Napisałabym więcej, ale się powstrzymam,  bo właśnie o tym ten artykuł, o powstrzymywaniu się.

 

I skąd to się u niego bierze? Ma tak duże poczucie humoru? Czy zwyczajnie lubi robić szum wokół siebie i sprawiać tym samy przykrość innym?

Szum szumem,  każdemu w demokratycznym, wolnym  Państwie wolno wiele,  niech  to robi  skoro chce i mu to sprawia przyjemność, nie wszyscy muszą  go oglądać, słuchać i czytać,  ale jeśli ktoś sprawia tym samy innym przykrość i ich próbuje w ten sposób ośmieszyć, poniekąd nawet w jakiś sposób  zniszczyć,  to już przestaje być to zabawne a wręcz przeciwnie należało by wtedy już koniecznie takiemu człowiekowi uzmysłowić, jak mocno zboczył na daleko odsunięty od społeczeństwa tor.

 

Nie próbujmy oceniać ludzi,  którzy robią coś dobrego mimo iż ich kwalifikacje i predyspozycje nie w pełni są do tego dostosowane, bo nie to jest ważne jeśli ich cel i przekaz jest szlachetny. Próbujmy bardziej zająć się tym, co budzi wstręt i niszczy innych, to główie nad tym powinniśmy się skupić i temu przeciwdziałać. To jest ważne.

 

I tym ostatnim zdaniem apeluje do takich właśnie ludzi,  którzy nie potrafią się powstrzymać od złośliwych uwag,  niech swoją energię wykorzystają na naprawienie czegoś co plami ten piękny obraz człowieczeństwa i  jego wartościowych zasad.

 

A ponieważ wybory tuż, tuż, niech ten artykuł wzbudzi w nas pewne przemyślenia i da ważną wskazówkę na co zwrócić uwagę w debatach przedwyborczych. Na pewno będzie to pomocne w wyborze jak to się już przyjęło tego "lepszego zła".

 

kontakt

minawetp@wp.pl

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

SZTUKA JEST SZTUKĄ Artykuł poświęcony Nataszy Urbańskiej

niedziela, 28 sierpnia 2011 13:18

Cudowna, niezwykła Natasza!


 

Kiedy Natasza Urbańska zaczęła pojawiać się w telewizji, już wtedy mocno nas zaskakiwała swoimi wszechstronnymi zdolnościami, bo nie dość że była piękna, zgrabna, sexowna, to dodatkowo świetnie tańczyła, śpiewała a nawet wykonywała akrobatyczne ruchy.

Niesamowita dziewczyna o pięknej dykcji i ciekawej barwie głosu zwróciła swoją uwagę na wszystkich.  

 

Szkoda że nie mogę znaleźć ani jednego filmiku z jej wykonaniem jakiegoś utworku w programie „Show Time”, naprawdę szkoda!!!! Bo tam pokazała klasę swoich możliwości.

 

Nic dziwnego, że skradła serce Januszowi Józefowiczowi, który później zbyt mocno jej pilnował, żeby mogła rozwinąć się w pełni, a tym samym, zaistnieć silniej i mocniej w świecie show-biznesu, bo oprócz swojej wszechstronności jest przy tym miła, sympatyczna, zawsze pełna życia, uśmiechu, dodatkowo skromna a przede wszystkim normalna, prawdziwa.

 

Tylko dlaczego my Polacy nie potrafimy tego docenić, jeśli widzimy kogoś wyróżniającego się mocno z tłumu, wolimy udawać, że nie jest kimś szczególnym, wolimy udawać że jego niezauważany!

Nie wierzymy takim ludziom, że są prawdziwi?

Że potrafią tak wiele?

Że robią to bo lubią a nie dlatego, aby zwrócić na siebie uwagę?

 

Nasza zazdrość powoduje w nas budującą się niechęć do takich osób?

Ciekawe dlaczego?

 



 

 

Natasza nie udaje kogoś nadzwyczajnego, nie musi tego robić,  bo jest taką właśnie osobą.

Pokazuje tylko to co robi najlepiej, co kocha robić! Bez konsekwencji na to co inni sobie o tym pomyślą.

Dla niej i tak jest to sztuka, "Sztuka sama w sobie".

 

 

Dlaczego dziś o tym właśnie piszę?

 

Otóż dlatego,  że widzę co się dzieje w mediach, po tym jakże spontanicznym jej występie w Stanach Zjednoczonych.

 

Te wszystkie komentarze, krytyka, nawet śmiech u niektórych powodują we mnie chęć napisania o tym,  bo muszę to zrobić!

Jestem wręcz wściekła na zawiść ludzką!

 

Dlaczego nie mówiliśmy aż tyle o niej jak pokazywała się w takich programach jak:  "Jak oni śpiewają" , "Tańcu z Gwiazdami", "Przebojowa noc",  czy "Złota Sobota"?

Przecież w nich już się mocno wyróżniała, w nich była niezwykła...

 


 

 

 

 

 


 

 

To tylko nieliczne pokazy jej atrakcyjności we wszystkim.

 

 


 


 

 

Wtedy nikt nie rozdmuchiwał tego jaka to niesamowita dziewczyna,  woleliśmy krytykować

to czy tamto!Tak!To zdecydowanie lepiej nam wychodzi.

 

 

Tylko ludzie z pasjami, znający swoją wartość podejdą do tego inaczej, bo rozumieją sens sztuki, jaką noszą w sobie takie osoby.

 

One tego nie robią żeby pokazać jakie to one są nadzwyczajne.

One kochają to robić i chcą to robić najlepiej, najmocniej, bez ograniczeń, najbardziej wizualnie jak tylko można to pokazać.

To jest sztuka!

Tego nie da się sklasyfikować.

To jest artyzm!

 

Tak naprawdę teraz kiedy to Natasza spełniła się też jako żona, matka Janusz zrozumiał jedno:

"Ona musi robić to co lubi".

 

On wie, że nie pohamuje tego w niej,  choćby pewnie trochę chciał, bo jako facet,  który ją kocha najzwyczajniej boi się, że ją może stracić. Nic w tym dziwnego.


Tak czy inaczej cieszę się, że jako mąż pozwolił jej realizować się dalej w swoich pasjach, w rzeczach, które wychodzą jej najlepiej, które ona kocha, bo bałam się już, że chce ją zamknąć na tej jakże cudnej wsi pod Warszawą, gdzie mają swoją obecną posiadłość.

 

Januszu dzięki! To ważne!


Masz czego pilnować, ale ważne też jest to, abyś dał jej nie tylko swoją miłość, wspaniałą rodzinę, opiekuńczość i bezpieczeństwo, ale także pełną swobodę w realizacji siebie, tego w czym czuje się najlepiej, bo nie jest to tajemnicą, że tym miejscem jest właśnie scena.

 

A tym co już jej zazdroszczą i przeklinają ten właśnie moment,  kiedy to wystrzeliła jak rakieta na podbój świata, nie u nas w Polsce, bo u nas nie potrafimy docenić prawdziwych, niezwykłych indywidualności ale za granicą... Tym wszystkim życzę, aby mieli choć skrawek tej prawdziwości w sobie co ma Natasza.

 

 

Nataszo!

Cieszę się,  że jesteś Polką, bo przewyższasz swoją wszechstronnością, niezwykłością nie jedną wielką światową gwiazdę.

Wiem że sztuka nie posiada ograniczeń...ona jest chęcią, potrzebą, pięknem samym w sobie, w każdym swoim ruchu, nawet najbardziej śmiałym, odważnym.

Twoje atuty to piękno, seksowność i spontaniczność, nie musisz tego zmieniać aby się obronić i tak jesteś niezwykłą osobą.

A to że człowiek czasem z tego swojego szczęścia potrafi się zapomnieć, to tylko życie, one nas uczy, uszlachetnia,  nadaje nam sens i wartość.

 

Sztuka jest sztuką i tylko głupcy jej nie zrozumieją!

 

 

kontakt

minawetp@wp.pl


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Jak powiedzieć STOP swojej złości i bezsilności

wtorek, 02 sierpnia 2011 11:54

 

Gdy złe emocje wkradają się w nasze słowa rzucane do innych,  krzywdzimy ich, nie zdając sobie sprawy z tego, jak ważne wtedy jest nasze opanowanie. Jak ważna jest nasza chwila namysłu, potrzeba zastanowienia, nawet odczekania aż emocje opadną...

 

 

 

Nasz organizm tak oddziałuje, broni się, ale czy to wychodzi nam na dobre?

 

Złość i bezsilność może zatracić w nas wszystkie nasze najlepsze cechy,  które kierowały na właściwą drogę.

 

Jak powiedzieć STOP swojej złości i bezsilności?

Czy potrafimy z tym walczyć? I czy w ogóle tego chcemy?

 

Dlaczego kiedy ktoś nas zrani jesteśmy rozgoryczeni? Wtedy potrafimy być bardzo złośliwi i niegrzeczni wobec innych. Dlaczego kiedy kończy się coś na co nie mieliśmy sami wpływu powstaje w nas nieubłagalny ból i smutek, który działa tak silnie na nasze emocje?

 

Często przy braku kontroli swojej postawy robimy dziwne, czasem trudne dla zrozumienia innych rzeczy. Potrafimy wtedy nawet w ułamku minuty zmienić obraz swojej osoby w odbiorze przez innych.

Czy to jesteśmy my?

Czy tak naprawdę chcieliśmy tak się zachować ? Tak zrobić, powiedzieć?

 

Często ranimy innych,  po to tylko, aby poczuć się sami lepiej, aby poradzić sobie ze swoją bezsilnością wobec sytuacji, która nas spotyka. Ale jakże jest to mylne myślenie, kiedy okazuje się, że mimo naszych szczerych chęci i tak wszystko obraca się przeciwko nam.

 

Gdy jesteśmy zawiedzeni czyimś nieoczekiwanym, przykrym dla nas zachowaniem, jakimś zdarzeniem,  wytwarza się w nas mobilizacja złośliwości,  potrafi ona pokazać wtedy swoje najgorsze strony ludzkich odruchów. Z reguły  nie myślimy w takiej sytuacji o uczuciach innych tylko kierujemy się swoimi odczuciami, bo to my czujemy się pokrzywdzeni  i wykorzystani. Stajemy się niemili, opryskliwi. Potrafimy nawet rzucić jakimiś brzydkimi słowami, których tak naprawdę po zastanowieniu się nigdy byśmy nie wypowiedzieli.

Bo nie tego chcieliśmy. Chcieliśmy tylko być ważni, najlepsi, pamiętani.

Obrażamy innych, krzywdzimy, ranimy nie zdając sobie nawet z tego sprawy, że nasze wypowiedziane pod wpływem emocji słowa, nie mają żadnego sensownego odzwierciedlenia tej że sytuacji.

Gdy zrani nas tak jakaś bliska nam osoba,  w złości obiecujemy sobie, że już nigdy się do niej nie odezwiemy, nawet wyrzucimy ją z naszej głowy, pamięci,  bo nie jest godna naszej przyjaźni. Ale gdy nasze emocje wyciszy już czas,  tęsknimy do niej, myślimy, dotykamy pamięcią każdej fajnej chwili spędzonej z nią. Chcemy ponownego kontaktu, rozmowy, choć najmniejszego krótkiego zdania wypowiedzianego do nas przez nią.

 

Czy nie żałujemy wtedy rzuconych przez siebie słów? Czy nie uważamy wtedy,  że to były jakieś niepotrzebne bzdury, po których nasze relacje zmieniły się tak diametralnie?

 

Chciałoby się wtedy powiedzieć STOP swojej złości i bezsilności, ale czemu tego nie zrobiliśmy? Czemu nie ugryźliśmy się w język zanim rzuciliśmy kilka tych niepotrzebnych słów?

 

Tak z reguły wielu z nas powie: „ … bo nie potrafiłem inaczej, …bo mnie wkurzono…, bo byłem zły, bo chciałem się odgryźć, bo musiałem tak!!!”

 

Nie potrafimy mówić sobie STOP w takich sytuacjach,  bo nasze urażone serce wykrzykuje swoje żale i kieruje nasze słowa i myśli błędnie, nie w tę właściwą stronę. Gubimy się w swoich myślach i czasem w rzeczywistości robimy z siebie zupełnie kogoś innego.

Dlaczego pozwalamy na to, aby nasza złość, duma pokazywała światu nasze złe oblicze?

Bronimy się przed tym w ten sposób? Lepiej znosimy zadany ból?

Dlaczego wtedy potrafimy z najlepszego swojego przyjaciela zrobić wroga?

Co nami tak silnie kieruje, że przestajemy wtedy myśleć obiektywnie?

Nasza radość życia, którą nosiliśmy w sobie gubi się w nas, zatraca, zmienia…

 

Naszą rozbujana kilkoma przypadkowymi słowami złość, wkradła się pod wpływem chwili, złego odbioru rozmowy, zraniła przez to innych a w rzeczywistości  tak naprawdę nas samych, bo straciliśmy coś co było dla nas ważne.

 

I tak właśnie w ten sposób ranimy osoby,  które zupełnie sobie na to nie zasłużyły.

 

Złość zawsze jest złym doradcą, nie należy ulegać temu stanowi swoich emocji.

 

Gdy tylko zacznie przebijać się przez nasz umysł,  należy szybko powiedzieć jej STOP, bez znaczenia czy jakieś słowa nas zraniły.

Nikt z nas nie chce czuć bólu! I choćby to, powinno przed tym NAS powstrzymać!

 

 

 

 

Kontakt

minawetp@wp.pl


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  3 185 036  

O moim bloogu

Zbyt dużo, by pisać! :-) Zbyt mało, by dokładnie określić ;-) Choć jedno Wam powiem. Moje artykuły, prace, szkice, projekty, filmiki powstają pod wpływem różnych myśli i są kolejnym doświadczeniem...

więcej...

Zbyt dużo, by pisać! :-) Zbyt mało, by dokładnie określić ;-) Choć jedno Wam powiem. Moje artykuły, prace, szkice, projekty, filmiki powstają pod wpływem różnych myśli i są kolejnym doświadczeniem mojego życia. Wszystkie są pewnym przekazem mnie samej, albo powstały by po prostu istnieć! Do wpisów serdecznie zapraszam.

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 3185036

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

...TWÓRCZE OPOWIADANIA

...ZBIORY TWORÓW MOJEGO AUTORSTWA

AUDIOBOOKI MINA WETP

BLOG KONKURS

BLOG ROKU 2012

FILMY PRODUKCJI MINA WETP

Korzystam

MOJE WIERSZE NA MP3

NAJCIEKAWSZE ARTYKUŁY

NOWE ARTYKUŁY

Odwiedzane

POMOC INNYM

Powiązane bloogi

ULUBIONE ARTYKUŁY INNYCH

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:


Darmowe fotoblogi